Biwak w Bieszczadach kosztuje 500 zł. Jak uniknąć mandatu w parku?
Dwaj turyści z Polski przyłapani na nielegalnym biwaku w Bieszczadzkim Parku Narodowym.
Nocleg w lesie pod namiotem wydaje się romantycznym pomysłem dla miłośnika przyrody, ale w Bieszczadzkim Parku Narodowym może skończyć się mandatem. Pod koniec sierpnia 2026 roku dwa osoby z województwa mazowieckiego i zachodniopomorskiego dowiedziały się tego na własnej skórze.
Jak odkryto nielegalny biwak w Bieszczadach?
Turyści rozbili namiot i rozpalili ognisko na terenie chronionego obszaru, nie zdając sobie sprawy, że ich działalność jest obserwowana. Kamery termowizyjne Straży Granicznej, zainstalowane w placówce w Ustrzykach Górnych, zarejestrowały źródło ciepła wydawane przez ognisko. Gdy funkcjonariusze podeszli bliżej, mężczyźni zdecydowali się na ucieczkę — próbowali ukryć się między koszami na śmieci. Jednak nie zdołali uniknąć konsekwencji.
Jaka kara grozi za biwak w parku?
Każdy z turystów musiał zapłacić mandat w wysokości 500 zł. Oprócz grzywny nałożono na nich obowiązek sprzątania całego obozowiska przed opuszczeniem terenu parku. To standardowe podejście — parki narodowe nie tylko karą, ale także egzekwują przywrócenie porządku.
| Naruszenie | Kara | Dodatkowy obowiązek |
|---|---|---|
| Rozbicie namiotu w parku | 500 zł | Sprzątanie obozowiska |
| Rozpalenie ogniska w parku | 500 zł | Sprzątanie obozowiska |
Jakie są zasady noclegów w Bieszczadzkim Parku Narodowym?
Bieszczadzki Park Narodowy obowiązuje niemal całkowity zakaz rozbijania namiotów i rozpalania ognisk. Przepisy są tutaj surowe ze względu na ochronę ekosystemu i bliskie położenie granicy. Jedynym wyjątkiem są wyznaczone szlaki i schroniska górskie, gdzie turyści mogą legalnie spędzić noc.
Warto pamiętać, że każdy park narodowy w Polsce ma własny regulamin. Przepisy mogą się różnić — to, co jest zakazane w Bieszczadach, może być tolerowane w innym obszarze chronionym. Przed wyjazdem warto zapoznać się z lokalnymi zasadami.
Co z psami w parkach narodowych?
Osobny problem, który dotyczy wielu turystów, to przewożenie psów na szlakach górskich. W Bieszczadzkim Parku Narodowym obowiązuje prawie całkowity zakaz przebywania psów na terenie parku. Jednak w Tatrach Polskich Park Narodowy dopuszcza psy na dwóch wyznaczonych szlakach: na Drodze pod Reglami oraz na szlaku prowadzącym Doliną Chochołowską do schroniska. To pokazuje, że przepisy różnią się między poszczególnymi obszarami chronionymi.
Turyści, którzy planują wyjazd z czworonogiem, powinni wcześniej sprawdzić, czy dany park dopuszcza psy, i jeśli tak — na jakich szlakach. Ignorancja przepisów nie zwalnia z odpowiedzialności.
Co to oznacza dla turysty?
Dla osoby planującej wyprawę w polskie góry wnioski są jasne. Po pierwsze, biwak „dziki” — bez oficjalnego zezwolenia — to nie tylko zagrożenie dla przyrody, ale także ryzyko finansowe. Mandat 500 zł to rzeczywista kara, którą egzekwują patrole Straży Granicznej i pracownicy parków, wspomagani nowoczesnym sprzętem monitorującym.
Po drugie, warto znać alternatywy. Każdy park narodowy dysponuje schroniskami, a poza jego granicami funkcjonują pola namiotowe, gdzie nocleg jest legalny i często tańszy niż mandat. Planowanie trasy z uwzględnieniem miejsc do spania nie tylko chroni portfel, ale także przyczynia się do ochrony przyrody.
Po trzecie, przepisy dotyczące zwierząt domowych wymagają szczególnej uwagi. Turysta z psem musi wiedzieć, czy może zabrać pupila na szlak — i jeśli tak, na których szlakach. Brak tej wiedzy może skończyć się nie tylko mandatem, ale także stresem dla zwierzęcia.
Bieszczadzki Park Narodowy, położony blisko granicy polsko-ukraińskiej, jest szczególnie pilnie monitorowany. Obecność kamer termowizyjnych to nie przypadek — służą one zarówno ochronie przyrody, jak i bezpieczeństwu granicznego. Turysta powinien liczyć się z tym, że jego działalność na terenie parku jest obserwowana.
Na podstawie: naTemat.pl. Tekst opracowany redakcyjnie.